Dawanie i dostawanie prezentów jest tak samo przyjemne!

Prawdziwa umiejętność dawania prezentów polega na tym, że nie oczekujemy niczego w zamian. Szczególnie teraz, kiedy zaczyna się szaleństwo świątecznych podarunków, temat staje się bardzo aktualny. Dlatego dziś chciałam podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami w tym temacie. Czytaj dalej „Dawanie i dostawanie prezentów jest tak samo przyjemne!”

Magia Świąt jest w Tobie!

Święta to taki magiczny czas, kiedy bardzo dużo się dzieje przeróżnych rzeczy i pewnie wiele z nich nawet mi nie przyjdzie do głowy. Jedni powiedzą, że w tym okresie zajmują się przygotowaniami. Bieganiem od sklepu do sklepu, lepieniem pierogów, pieczeniem, a na koniec sprzątaniem po tym wszystkim. Drudzy za cel stawiają sobie zakup najlepszych prezentów, za czym polują już od black friday i buszują na wyprzedażach. Inni jeszcze planują dalekie podróże, żeby oddać się błogiemu zapomnieniu i odpocząć. Wszystko kręci się na wysokich obrotach, nie dając szansy na to, żeby chociaż na chwilę się zatrzymać. Bo kto robi tak, że siada, patrzy na choinkę i myśli sobie, a jaka ja tak naprawdę jestem? Co w sobie lubię? Co doceniam? Czego mi brakuje i jak chciałabym to osiągnąć?

Mam nadzieje, że w te Święta nie pominiesz siebie i zadbasz o to, żeby chociaż na chwilkę dać sobie czas na refleksje właśnie nad sobą…

Po co się zastanawiać nad sobą?

W niektórych tekstach chociażby o psychoterapii czy samorozwoju delikatnie zaznaczałam, jak ważna jest właśnie praca nad sobą. I owszem to tak ładnie brzmi i teraz jest taka moda, tylko co z tego skoro niewielu z tego korzysta. Na co dzień towarzyszą nam schematy. Czytaj dalej „Magia Świąt jest w Tobie!”

Kiedy samorozwój jest rozwojem a kiedy staje się masochizmem?

Poruszyłam delikatnie ten temat w poprzedni poniedziałek postem na Facebooku. Widziałam, że spotkał się z dość sporym zainteresowaniem, co jest dla mnie zrozumiałe. Pomyślałam więc sobie „tak wiele z nas ma ten problem i szuka zdrowej równowagi, dlatego napiszę o tym więcej”.

Zacznę od tego, że ten tekst miał się pojawić dla Was we środę… Niestety miałam ostatnio na głowie naprawdę bardzo wiele obowiązków i efekt jest taki, jak widzicie. Nie zdążyłam. Poprzedni tydzień pochłonął mi całą moją energię. Załatwianie spraw codziennych (bo nagle coś się stało) i takich „na cito” związanych z ukończeniem pewnych etapów (kompletowanie dokumentów i zawiezienie ich do Warszawy w związku ze specjalizacją z psychologii klinicznej) plus prowadzenie szkolenia z „Podstaw seksuologii” w weekend dało mi taki wycisk, że nie miałam siły już na nic. Zatem zapadła decyzja: „pomimo tego, że miałam dać radę, tym razem mówię sobie stop”. Poczułam ulgę, spokój i chwilę później energię połączoną z nadzieją, że ten tekst, który powstanie na bazie wypoczętej głowy będzie o wiele lepszy. Więc jak widzicie – jak postanowiłam, tak robię 🙂

Zatem, co zrobić, żeby traktować siebie dobrze, a zarazem wciąż biec w maratonie samorozwoju?

Mam wrażenie, że świat pędzi coraz szybciej. I z jednej strony czuję, że to we mnie jest taka gonitwa, bo specjalizacja, bo po pracy praca, bo załatwianie czegoś, co wyszło niespodziewanie… A z drugiej strony pytam moich znajomych, przyjaciół i mówią, że mają podobnie. Z trzeciej są tacy, że całkowicie zatracają się w tym biegu za… No właśnie za czym? Za pieniędzmi, idealną sylwetką, rozwojem. Ale czy to jest coś, co daje naprawdę szczęście? Myślę sobie, że jak człowiek biegnie nie wiadomo za czym, to albo od czegoś trudnego ucieka, albo usilnie próbuje osiągnąć coś, co sztucznie nazwał swoją potrzebą… A tak naprawdę nikt za Ciebie tego nie zrobi. Nie rozezna tego, czego potrzebujesz. Reklamy owszem próbują wcisnąć, że niezbędne Ci są te konkretne buty, zegarek, torebka czy kolejne kosmetyki albo samorozwój do bólu, gdzie masz co chwilę się zastanawiać nad sobą i robić ćwiczenia, bo to spowoduje, że będziesz mógł albo mogła więcej i więcej… Ale czy nie pamiętasz takich momentów, gdy coś kupiłaś/kupiłeś, a później zastanawiasz się: „co ja z tym zrobię” albo myślisz sobie „schowam na później, bo mam już tego milion”? A może kupujesz kolejną książkę, jak się stać najlepszą wersją siebie, tyle tylko, że to wciąż „jakoś nie idzie”, bo patrzysz w lustro, a tam dalej ta sama osoba? I to nie jest tak, że ta książka nie działa czy przekaz jest słaby. To chodzi o to, że czasami w tym wszystkim samemu można się pogubić i potrzeba kogoś obok, kto będzie towarzyszył przy (dobrej) zmianie i rozwoju.

Praca nad sobą, ale jak? Czytaj dalej „Kiedy samorozwój jest rozwojem a kiedy staje się masochizmem?”

Po co psychoterapia?!

Pamiętam krótki post o psychoterapii, który jakiś czas temu dodałam na Facebooku

„Po co #psychoterapia?”

„Sam/-a dam radę”

„To dla tych, co nie ogarniają”

Niestety wciąż często słyszę tego typu wypowiedzi na temat procesu psychoterapeutycznego. Co ciekawe, ci, którzy tak mówili, ale jednak odważyli się i podjęli prace nad sobą, zupełnie zmieniają zdanie na jego temat. Dzięki rosnącej w społeczeństwie świadomości tematu, coraz więcej osób trafia na „kozetkę”. Po skończonej terapii mówią: „teraz wiem, czego potrzebuję”, „wiem, co czuję”, „teraz mogę więcej”.

Psychoterapia to niesamowita #podróż (pełna też i zakrętów), podczas której można dotrzeć do wielu nowych miejsc w swoim wnętrzu. Miejsc wcześniej nieodkrytych. Takie doświadczenia sprawiają, że #życie zaczyna wyglądać zupełnie inaczej.

Jak się do tej podróży przygotować? Czytaj dalej „Po co psychoterapia?!”

Pomyśl o sobie już dziś!

Profilaktyka to podstawowy element troski o zdrowie. Psyche i Soma stanowią nierozłączną parę. Jeżeli te dwa elementy funkcjonują bez zastrzeżeń, czujemy się dobrze. Nasz dobrostan jest w homeostazie i możemy odczuwać radość z życia. Kiedy jednak zaczyna szwankować choćby jedno z pary, zaczynają się problemy… Pojawia się np. narzekanie, bierność, zły nastrój, niechęć do robienia czegokolwiek. Aby Psyche i Soma miały się dobrze należy o nie zadbać. Ta dbałość to najlepsza profilaktyka. Czytaj dalej „Pomyśl o sobie już dziś!”

Co mam zrobić dziś, zrobię jutro, czyli co zrobić, żeby nie odkładać na później?

Ten tekst miałam napisać już kilka dni temu. Ale dziecko było chore, noce nieprzespane, mąż pracował całymi dniami… I tym sposobem wpis powstaje dopiero dziś. Wpis o prokrastynacji, czyli odkładaniu zadań na później 😉

Wcześniej Beata pisała na temat mechanizmów prokrastynacji, czyli o tym skąd ona się bierze (dla zainteresowanych link będzie na końcu). Teraz przyszedł czas na kontynuację tematu. Tym razem proponuję Wam kilka konkretnych sposobów radzenia sobie z tą, nazwijmy to, „przypadłością”. Zatem, nie odwlekam dłużej i przechodzę do sedna 😉

Odwlekanie pewnych spraw czy zadań na dokładnie nieokreślone „później” to przypadłość, która w mniejszym lub większym stopniu dotyka niemal wszystkich. I oczywiście nie ma sensu roztrząsać problemu, gdy są to sytuacje rzadkie lub nie dotyczą one naprawdę istotnych spraw. Jeśli jednak prokrastynacja powoduje, że w naszym codziennym życiu rządzić zaczyna chaos lub zawalamy zadania, które mają kluczowe znaczenie dla naszej edukacji, kariery czy co gorsza zdrowia albo społecznych relacji, to – jak mawiał klasyk – wiedz, że coś się dzieje. I czas coś z tym zrobić. Tylko co?

Dane naukowe wskazują, że odwlekanie nie musi mieć nic wspólnego z lenistwem. Co więcej, istnieją nawet badania, które ujawniają związki między tendencją do odkładania a wysokim poziomem inteligencji oraz perfekcjonizmem (tak!). Niezależnie od tego, uporczywe odwlekanie realizacji ważnych zadań może być dla nas zgubne lub przynajmniej dezorganizujące życie nam i osobom w najbliższym otoczeniu. Dlatego, jeśli prokrastynacja zaczyna być uciążliwa, warto spróbować wdrożyć poniższe rady.

Zasada 3P – po pierwsze priorytety Czytaj dalej „Co mam zrobić dziś, zrobię jutro, czyli co zrobić, żeby nie odkładać na później?”